Bądź na bieżąco! Zapisz się na NEWSLETTER
Jeszcze więcej przemyśleń: @TomaszHondo
W trakcie marcowej zawieruchy zwracałem uwagę, że indeks rynków wschodzących został dużo mocniej poturbowany niż np. amerykański S&P 500 - w najgorszym punkcie stracił od szczytu prawie 14 proc., kasując całą wcześniejszą tegoroczną zwyżkę.
Od tego czasu zmieniło się jednak tak dużo, że obecny krajobraz sytuacji na emerging markets jest zupełnie nie do poznania w porównaniu z marcową korektą. Indeks MSCI EM błyskawicznie odrobił straty, a teraz coraz odważniej bije rekordy.

Jeszcze ciekawiej robi się, gdy zerkniemy na to, co dzieje się z prognozami zysków spółek z rynków wschodzących - te od początku roku są podnoszone w prawdopodobnie rekordowym tempie. Zysk na akcję (EPS) indeksu MSCI EM po nieco ponad czterech miesiącach tego roku został zrewidowany w górę o ok. 30 proc. (!). Muszę przyznać, że czegoś takiego na rynkach wschodzących jeszcze nie widziałem, nawet w 2009 roku, gdy skok EPS był po prostu odbiciem od dołka z globalnego kryzysu finansowego.
Indeks rynków wschodzących: zysk na akcję prognozowany na kolejne 12 miesięcy

O co chodzi? Skąd tak gwałtowny wzrost prognoz?
Wiele wyjaśnia się, gdy weźmiemy pod lupę strukturę sektorową indeksu EM. Mówiąc w największym skrócie - pod tym względem obecny benchmark rynków wschodzących to już zupełnie "inna bajka" w porównaniu do sytuacji z poprzednich dekad. Podczas gdy np. na szczycie wielkiej hossy z 2007 roku w składzie MSCI EM największą wagę miały sektory paliwowy i surowcowy, to teraz zdecydowanie najważniejszym sektorem jest ... technologia.
I to właśnie technologia, a zwłaszcza firmy z Azji, związane z szeroko pojętym boomem na AI (sztuczną inteligencję), odpowiada w ogromnym stopniu za tak szybkie rewizje prognoz zysków.
Wszystko to widać również w radykalnych zmianach zachodzących w strukturze geograficznej koszyka rynków wschodzących.
W kwietniu doszło tu do wydarzenia epokowego - pozycję najważniejszego rynku wschodzącego straciły Chiny na rzecz sąsiedniego Tajwanu. To z kolei dzieło ścisłej elity tamtejszych spółek technologicznych, wśród których "króluje" jedna - TSMC (Taiwan Semiconductor), największy dostawca półprzewodników do rozwoju AI. Ten technologiczny gigant miał na koniec kwietnia przytłaczające 57 proc. udziału w tajwańskim rynku akcji, zaś jego waga w indeksie całych emerging markets przekroczyła 14 proc.
Mocno w koszyku rynków wschodzących rozpycha się też bogata w spółki technologiczne Korea Płd.

Najnowsza fala hossy na rynkach wschodzących jest więc silnie skoncentrowana sektorowo i geograficznie. To ma swoje plusy, dopóki będzie trwał boom na AI, a wielkie amerykańskie korporacje będą nadal zwiększały wydatki inwestycyjne (CAPEX) i zamówienia u azjatyckich dostawców.
Tomasz Hońdo, CFA, Quercus TFI S.A.
