Indeks obligacji skarbowych o zmiennym oprocentowaniu powrócił do poziomu sprzed marcowej zawieruchy. Dopiero połowę strat odrobił natomiast segment obligacji stałoprocentowych, któremu w marcu zaszkodziła nagła zmiana rynkowych oczekiwań odnośnie obniżek stóp procentowych.
W trakcie marcowej zawieruchy S&P 500 zatrzymał się dosłownie tuż przed progiem 10-procentowej przeceny. To oznacza, że czas od ostatniej takiej pełnoprawnej "correction" (z kwietnia 2025 - cła Trumpa) przekracza już 12 miesięcy. Jakie wnioski na tle historycznych statystyk?
Marcowe turbulencje sprawiły, że pokrycie tegorocznych potrzeb pożyczkowych budżetu państwa wygląda na razie słabiej niż przed rokiem, ale już wykonanie samego budżetu i deficytu nie odbiega od ubiegłorocznej ścieżki. Pierwszy kwietniowy przetarg obligacji przyniósł wyższe ceny i niższe rentowności długu.
Amerykański indeks, który raptem 2 tygodnie temu pogłębiał minima korekty najdotkliwszej od prawie roku, teraz znienacka sięgnął po nowy rekord. To ma swoje plusy (potwierdzenie hossy napędzanej przez zyski spółek), ale też przywołuje wcześniejsze czynniki ryzyka.
Czy dostarczające w spokojniejszych czasach cennych wskazówek sondaże nastrojów, takie jak ten od Bank of America przestają nadążać za błyskawicznymi zwrotami wydarzeń na rynkach w erze Donalda Trumpa? Podczas gdy indeksy giełdowe przeżyły mocne odbicie od marcowych dołków, to kwietniowy sondaż BofA pokazuje ... dalsze schłodzenie nastrojów.
Krajowe fundusze dłużne odnotowały w marcu odpływy kapitału największe od marca 2022 (atak Rosji na Ukrainę) i marca 2020 (pandemia). Podobnie fundusze polskich akcji. Przyglądamy się wykresom i zastanawiamy nad tym, w którym punkcie cyklu jesteśmy.
Info
Quercus TFI S.A.:
nasza misja ESG
to edukacja ekonomiczna
