Po raz pierwszy w tym roku stratedzy z Wall Street ruszyli do podnoszenia prognoz S&P 500. Na razie te prognozy nie wydają się szczególnie wygórowane pod warunkiem, że spełnią się oczekiwania dotyczące wzrostu zysków spółek. Ale tu tkwi "haczyk" - poprawa wyników jest bardzo silnie skoncentrowana wokół dostawców infrastruktury AI.
Bierzemy pod lupę dwa wskaźniki, które zawędrowały najwyżej w trakcie wielkiej hossy z lat 2002-2007. Sprawdzamy, jak daleko im do tamtych wyśrubowanych poziomów.
Obecna hossa na GPW, trwająca od jesieni 2022 roku, może niebawem wskoczyć na drugą pozycję wśród największych rynków byka ostatnich trzech dekad. Już teraz zaskakuje podobieństwo wspinaczki WIG-u do ścieżki z czasów rekordowej hossy z lat 2002-2007.
Korzystając z okazji, jaką jest naruszenie przez indeks małych spółek wcześniejszego rekordu, przyglądamy się, jak poziom tego benchmarku wygląda na tle wartości księgowej. Czy jest drogo w porównaniu z historią?
Trwająca od ponad trzech lat hossa na giełdach okazuje się na tyle silna, że mimo mechanizmu suwaka aktywa otwartych funduszy emerytalnych osiągnęły w kwietniu nowy rekord. A w ramach tych rekordowych aktywów rekordowy udział osiągnęły akcje.
Największa spółka na Wall Street, znajdująca się w samym centrum boomu AI, cały czas imponuje tempem poprawy wyników finansowych. Oczywiście tej dynamiki nie byłoby, gdyby nie olbrzymie wydatki inwestycyjne tzw. hyperscalerów.
Info
Quercus TFI S.A.:
nasza misja ESG
to edukacja ekonomiczna
