Bądź na bieżąco! Zapisz się na NEWSLETTER
Jeszcze więcej przemyśleń: @TomaszHondo
Ciąg dalszy zawirowań na globalnym rynku obligacji skarbowych. Rentowność amerykańskich papierów 10-letnich zbliżyła się na rynku wtórnym do progu 5 procent. Na razie jest ciągle szansa na obronę tego ważnego technicznie poziomu oporu, w okolicach którego ukształtował się szczyt rentowności w końcówce 2023 roku, ale - z drugiej strony - jego ewentualne przebicie otworzyłoby drogę do kontynuacji trendu wzrostowego w średnim terminie. "Celujemy w 5%. Oczy zwrócone już na 6%" - to tytuł komentarza amerykańskich ekonomistów banku ING.

"Atak" rentowności na pułap 5 procent to wynik głównie dwóch czynników:
w pierwszym rzędzie - wzrostu oczekiwań na podwyżki stóp procentowych (o czym jeszcze za chwilę),
w dalszej kolejności - obaw przed większą podażą obligacji na skutek przedwyborczych pomysłów (obietnica 5000 dolarów dla każdego Amerykanina w razie wygranej partii Trumpa w listopadowych wyborach).
Co do stóp procentowych - z notowań kontraktów terminowych wynika duże (ponad 70-procentowe) prawdopodobieństwo podwyżki stóp przez Fed już na najbliższym posiedzeniu, kończącym się w najbliższą środę 16 września. Jeżeli do podwyżki faktycznie dojdzie, będzie to pierwsze zaostrzenie polityki monetarnej od lipca 2023, a więc od ponad trzech lat. Oczekiwana podwyżka o 25 punktów bazowych zaprowadziłaby stopę Fedu do 3,75-4,00 procent, czyli poziomu najwyższego od listopada 2025.
A na tym jeszcze nie koniec, bo notowania kontraktów implikują też wysokie prawdopodobieństwo kolejnych podwyżek w grudniu oraz w marcu 2027. Rentowność rocznych obligacji, która często wyprzedza ruchy Fedu, doszła do prawie 4,30 procent, potwierdzając częściowo te oczekiwania. Z tego samego źródła wynika też presja na rentowności dłuższych papierów, w tym wspomnianych wcześniej 10-latek (tu w grę wchodzą też obawy dotyczące finansów publicznych USA).

Wszystko to wyglądać może dość "niedźwiedzio" dla obligacji w USA, ale zwróćmy też uwagę na jedną zasadniczą kwestię - rynkowe oczekiwania serii podwyżek stóp za oceanem nie są sztywno ustalone. Wręcz przeciwnie, potrafią ulegać silnym wahaniom, w zależności od przebiegu wojny w Iranie, wahnięć cen ropy naftowej, danych z rynku pracy w USA, a wreszcie wypowiedzi szefa Fedu i pozostałych członków władz monetarnych.
Poniższy wykres przypomina, że raptem mniej niż miesiąc temu wyceniane przez rynek szanse na wrześniową podwyżkę stóp były niewielkie (nieco ponad 30 procent). Silny skok w górę miał miejsce w okolicy wypowiedzi szefa Fedu Kevina Warsha podczas sympozjum w Jackson Hole, które zostały zinterpretowane dość jastrzębio.

Reasumując, rentowności amerykańskich obligacji znalazły się w newralgicznym technicznie i psychologicznie punkcie. Rynek długu jest cały czas zakładnikiem sytuacji na Bliskim Wschodzie, od której będzie zależało to, czy ostatni wzrost oczekiwań na serię podwyżek stóp procentowych w USA nie jest przesadny.
Tomasz Hońdo, CFA, Quercus TFI S.A.
