Bądź na bieżąco! Zapisz się na NEWSLETTER
Jeszcze więcej przemyśleń: @TomaszHondo
Ostatnie dwa lata na GPW to okres wyjątkowy pod względem systematyczności wspinaczki głównych indeksów. Owszem, po drodze zdarzały się korekty, ale żadna z nich (nawet w kwietniu 2025, gdy rynki panicznie zareagowały na cła Trumpa, ani w marcu br., gdy USA zaatakowały Iran) nie zdołała zepchnąć WIG-u (licząc w cenach zamknięcia) poniżej 100-sesyjnej średniej kroczącej, która jest jednym z klasycznych wskaźników kierunku panującego trendu.

Okazuje się, że trwający już od ponad 400 sesji nieprzerwany pobyt WIG-u powyżej 100-sesyjnej średniej to ... niekwestionowany rekord na tle dotychczasowej historii GPW. Blado na tym tle wypada nawet wielokrotnie przywoływana na naszym blogu wielka hossa z lat 2003-2007, w trakcie której najdłuższa seria powyżej 100-sesyjnej średniej zakończyła się tuż poniżej 250 dni (a więc przed upływem roku).
Obecny trend wzrostowy pod tym względem pozostawia daleko w tyle również inne szczytowe osiągnięcia, np. z lat 2017 lub 2021.

Z jednej strony te rekordy to niewątpliwie oznaka wyjątkowej siły i stabilności obecnej tendencji wzrostowej.
Z drugiej strony może to być też oznaka dojrzałej fazy trendu, co już może mieć pewien wydźwięk ostrzegawczy. Na tej podstawie trudno jednak oprzeć dokładny timing, a można snuć co najwyżej pewne przypuszczenia. Przykładowo, gdyby omawiana rekordowa seria miała zostać nagle przerwana, oznaczałoby to spadek WIG-u o co najmniej ok. 9 procent, bo w takiej odległości jest od wspomnianej średniej kroczącej. A warto tu wspomnieć, że normą było to, że po spadku poniżej niej indeks wędrował jeszcze pewien dystans niżej.
A może jednak WIG dotrze jeszcze sporo wyżej, zanim dojdzie do przerwania rekordowej serii?
Jeśli bazować tylko na faktach, a nie przypuszczeniach, to w myśl prostej analizy technicznej, dopóki WIG jest powyżej omawianej średniej, trwa trend wzrostowy.
Tomasz Hońdo, CFA, Quercus TFI S.A.
