Bądź na bieżąco! Zapisz się na NEWSLETTER
Jeszcze więcej przemyśleń: @TomaszHondo
Dokładnie dzisiaj, 13 października, mija czwarta rocznica dołka WIG-u w 2022 roku, z którego wystartowała trwająca do dziś hossa.
W trakcie owej hossy WIG przebył drogę z ok. 45,6 tys. pkt. do ponad 159 tys. pkt. w chwili pisania tego komentarza, co daje wzrost już o niemal 250 procent (czyli prawie ... 37 procent w skali roku).
Jak ten czas trwania i skala zwyżki wyglądają na tle historycznych rynków byka z ostatnich trzech dekad?
Obecna hossa okazuje się w tym zestawieniu najdłuższa lub druga najdłuższa, w zależności od tego, jak potraktujemy "epokowy" rynek byka z lat 2002-2007. Jeżeli uznamy go za jedną całość, to obecna hossa, aby wyrównać tamten rekord długości, musiałaby potrwać jeszcze niemal rok. Sporo do tamtego okresu brakuje również, jeśli chodzi o zasięg ruchu wzrostowego, który wtedy wyniósł aż 484 proc.
Jest też jednak alternatywny sposób pomiaru. Wielka zwyżka zakończona w 2007 roku została bowiem w połowie 2006 przerwana przez nagłe tąpnięcie, które obniżyło WIG o 22 proc., a więc formalnie spełniło kryterium bessy (choć była ona krótkotrwała, a na wykresie miesięcznym wręcz niewidoczna). Jeśli więc okres 2002-2007 podzielimy na dwie hossy przerwane przez tę chwilową bessę, to w takiej wersji obecna hossa już teraz jest rekordowo długa (ale jeszcze nie rekordowo duża - bo zwyżka przerwana w połowie 2006 wyniosła 265 proc.).

Przy innych okazjach regularnie porównuję obecną hossę z tą zakończoną w 2007 roku pod względem wskaźników wyceny, natomiast z okazji rocznicy wypada zastanowić się jeszcze nad jedną kwestią. Jakie czynniki mogłyby "wykoleić" obecny rynek byka?
Obok oczywiście całego kontekstu globalnego (stopniowo postępujący kryzys finansowy w USA), jednym z głównych czynników "zabójczych" dla wspomnianej wielkiej hossy była, moim zdaniem, seria podwyżek stóp procentowych w Polsce (i nie tylko w Polsce).

Pod tym względem obecna hossa wydaje się na razie "bezpieczna" w tym porównaniu o tyle, że podwyżek stóp w naszym kraju w obecnym cyklu jeszcze nie było (choć ruszyły już w strefie euro i USA).
Żeby nie było jednak aż tak prosto, jeśli chodzi o wyrokowanie na temat trwałości hossy, trzeba przyznać, że nie wszystkie rynki byka kończyły się na skutek wyższych kosztów pieniądza, przynajmniej w Polsce. Przykładowo w 2015 roku ciosem dla hossy (i tak już dość rachitycznej w porównaniu z obecną) były obawy przed zmianą układu politycznego i podatkiem bankowym. A w 2018 rynki ugięły się pod presją zaostrzenia polityki monetarnej w USA. Niezawodnej, uniwersalnej recepty na przewidzenie końca hossy zatem nie ma, choć poszlaki związane ze stopami procentowymi są ważnym tropem.
Reasumując, czwarta rocznica startu obecnej hossy na GPW to kolejna okazja do świętowania, ale też przypomnienie, że rynek byka jest już mocno zaawansowany. W scenariuszu super optymistycznym jestem w stanie wyobrazić sobie powtórkę z lat 2002-2007, co oznaczałoby jeszcze nawet i rok wspinaczki (z ewentualnym mocniejszym tąpnięciem po drodze), aczkolwiek ważne będzie m.in. to, co wydarzy się ze stopami procentowymi.
Tomasz Hońdo, CFA, Quercus TFI S.A.
