Bądź na bieżąco! Zapisz się na NEWSLETTER
Jeszcze więcej przemyśleń: @TomaszHondo
W trakcie pourlopowego przeglądu lipcowych zmian notowań polskich aktywów, w oczy rzuciły mi się dwie kwestie: po pierwsze siła rodzimych akcji, a po drugie - słabość obligacji skarbowych (zwłaszcza stałoprocentowych).
Jeśli chodzi o polskie akcje - WIG, rosnąc o prawie 8,7 procent, odnotował miesiąc najlepszy od stycznia 2025 i ogółem jeden z lepszych w trakcie obecnej hossy. Krajowemu benchmarkowi nie zaszkodziła nawet zauważalna zadyszka indeksu rynków wschodzących, dla którego lipiec był drugim z rzędu miesiącem pod znakiem korekty.

Z drugiej strony, zdecydowanie rozczarowały obligacje skarbowe, szczególnie o stałym oprocentowaniu i wysokim duration, a więc te o najwyższej zmienności. Indeks TBSP po raz pierwszy w swych ponad 20-letnich dziejach odnotował lipiec pod kreską. Po raz pierwszy nie zadziałała więc opisywana wcześniej korzystna letnia sezonowość (no cóż, po raz kolejny potwierdza się reguła, że na rynkach nie ma nic pewnego...). Po części "winić" można za to bardzo udany czerwiec, który najwyraźniej skonsumował oczekiwany efekt sezonowy, a reszta to już dzieło powracających niepokojów odnośnie Cieśniny Ormuz.

Lipcowy, silny kontrast między siłą akcji i zadyszką obligacji nie byłby może aż tak godny uwagi, gdyby nie to, że wpisał się w zjawisko, które obserwujemy już od dłuższego czasu.
Na wykresie współczynnika tzw. siły relatywnej WIG względem TBSP lipiec przyniósł doniosłe wydarzenie. Ów współczynnik akcje/obligacje, który od czasów wybuchu pandemii stopniowo wspina się na coraz wyższe pułapy, właśnie w ostatnim miesiącu zdołał wreszcie pokonać dotychczasowy rekord z czerwca 2007 roku!

Zgodnie z intuicją i doświadczeniami rynków rozwiniętych, na długą metę akcje powinny wygrywać z obligacjami, więc wyczekiwany rekord należałoby traktować jako wydarzenie zgodne z normą. Z drugiej strony sam fakt, że na rekord trzeba było czekać tak długo, przypomina, że relacje między akcjami i obligacjami potrafią być burzliwe i zmienne. W ostatnich latach zdecydowanie wygrywają akcje, ale to niekoniecznie oznacza, że obligacje nie mają już swojego miejsca w zdywersyfikowanym portfelu.
Tomasz Hońdo, CFA, Quercus TFI S.A.
