Bądź na bieżąco! Zapisz się na NEWSLETTER
Jeszcze więcej przemyśleń: @TomaszHondo
Opublikowana niedawno coroczna rządowa "Strategia zarządzania długiem publicznym" potwierdza, że zadłużenie będzie w kolejnych latach rosło. I to nie tylko nominalnie, ale też względem polskiego PKB. W przypadku najszerszej, unijnej definicji dług publiczny (tzw. dług instytucji rządowych i samorządowych) z niespełna 60 proc. PKB w ubiegłym roku będzie się wspinał do prawie 77 proc. PKB w 2030 roku. Z rosnącym długiem będą się też wiązały coraz większe koszty jego obsługi.

Abstrahując już zupełnie od gospodarczych implikacji tej ścieżki, wypada się zastanowić nad czysto inwestycyjnymi konsekwencjami, dotyczącymi rynku obligacji skarbowych.
Z jednej strony podtrzymane w najnowszej "Strategii" założenie o utrzymywaniu udziału długu w walutach obcych poniżej progu 25 procent całego zadłużenia Skarbu Państwa interpretuję pozytywnie, jako ograniczenie ryzyka spirali osłabienia waluty i wzrostu obciążenia długiem walutowym (klasyczny kryzys walutowy).
Z drugiej strony konsekwencją tego założenia jest konieczność zwiększania podaży obligacji na rynku krajowym - i właśnie ten czynnik traktowałbym jako najważniejszy inwestycyjny aspekt rosnącego długu.
Ponieważ dług będzie rósł szybciej niż gospodarka, zakładałbym - tak jak to się ładnie mówi w ekonomii ceteris paribus (przy innych czynnikach niezmienionych) - że będzie obecna strukturalna presja na wyższe rentowności nowych obligacji niż byłoby to bez tak szybkiego wzrostu długu.
Dalsze konsekwencje różnią się jednak mocno w zależności od tego, który rodzaj instrumentów skarbowych weźmiemy pod uwagę.
"Strategia" wyraźnie mówi o tym, że "priorytetem polityki emisyjnej będzie budowanie dużych i płynnych emisji o oprocentowaniu stałym". Stały kupon plus długi czas do wykupu oznacza wysokie duration, czyli wrażliwość i zmienność cen na rynku wtórnym. I właśnie to może być najbardziej zauważalny koszt rosnącego zadłużenia.
Reasumując, oczekiwanej wzrostowej ścieżki długu publicznego do PKB nie traktowałbym jako "Armagedonu" dla rynku obligacji. Owszem, instrumenty o wysokim duration mogą być w takich warunkach narażone na strukturalnie wyższą zmienność. Ale większa podaż długu może mieć też paradoksalnie pozytywne efekty w postaci wyższego oprocentowania.
Tomasz Hońdo, CFA, Quercus TFI S.A.
