Bądź na bieżąco! Zapisz się na NEWSLETTER
Jeszcze więcej przemyśleń: @TomaszHondo
Amerykański indeks S&P 500 ma za sobą pięć kolejnych tygodni spadków. W piątek znalazł się najniżej od sierpnia ub.r., a więc od ponad siedmiu miesięcy.

Jaki wpływ owe kilka tygodni przeceny wywarło na nasz Barometr Nastrojów na Wall Street? Nie sposób zaprzeczyć, że dokonał się tu wyraźny "postęp" w porównaniu z sytuacją z połowy stycznia, gdy ten zbiorczy wskaźnik "sentymentu" ocierał się o poziom jednego odchylenia standardowego powyżej historycznej średniej, co świadczyło o mocno rozgrzanych nastrojach giełdowych. Na koniec ubiegłego tygodnia ten sam barometr zawędrował do -0,63 odchylenia od średniej, co jest wartością najniższą od maja 2025.
Czyli:
- w dość krótkim czasie nastroje przeszły od silnego optymizmu do umiarkowanego pesymizmu - czasem takie schłodzenie wystarczało historycznie do zakończenia całej korekty spadkowej (ostatnio w podobnej okolicy zatrzymało się "schładzanie" nastrojów na jesieni 2023);
- na obecnym etapie trudno byłoby natomiast mówić już o czymś w rodzaju paniki czy też o silnym strachu, tak jak to miało miejsce po ogłoszeniu ceł Trumpa przed niespełna rokiem (barometr poniżej jednego odchylenia od średniej) - oczywiście pytanie czy nastroje koniecznie muszą się pogorszyć jeszcze aż tak bardzo (i czy od razu).

Pewien postęp widać też, jeśli chodzi o wyceny amerykańskich blue chips, na których wysoki poziom narzekałem w trakcie ubiegłego roku. Wskaźnik ceny do prognozowanych zysków spółek z S&P 500, który jeszcze niedawno ocierał się o 2 odchylenia standardowe powyżej wieloletniej średniej, na koniec ubiegłego tygodnia zszedł poniżej jednego odchylenia od średniej. Innymi słowy dystans względem historycznej normy przepołowił się. P/E poniżej 19 nie widzieliśmy od kwietnia ub.r., czyli od wspomnianych już ceł Trumpa.
Czyli:
- wyceny wyraźnie znormalizowały się względem niedawnych ekstremów;
- trudno byłoby mówić, że jest już szczególnie tanio (przynajmniej biorąc pod uwagę omawiany tu wskaźnik).

Reasumując, nie sposób zaprzeczyć, że dokonał się wyraźny postęp w schładzaniu nastrojów i normalizacji wycen akcji na Wall Street. Rynkowe wahadło po pięciu tygodniach spadków przechyliło się z nadmiernego optymizmu do bardziej umiarkowanego poziomu.
Tomasz Hońdo, CFA, Quercus TFI S.A.
