Bądź na bieżąco! Zapisz się na NEWSLETTER
Jeszcze więcej przemyśleń: @TomaszHondo
W trakcie marcowego tąpnięcia punktu zaczepienia szukałem w narzucających się porównaniach z sytuacją sprzed niespełna roku, gdy rynkami trzęsły zapowiedzi drakońskich podwyżek ceł przez prezydenta Trumpa. Wtedy, po okresie paniki, giełdowe indeksy zaczęły potem odrabiać straty na fali nadziei na to, że początkowe groźby ciskane przez administrację republikanina to tylko punkt wyjścia do negocjacji.
Wygląda na to, że ten wypracowany przed niespełna rokiem schemat reakcji ciągle ma w jakimś stopniu zastosowanie w obecnych realiach. Poniższe wykresy pokazują wręcz uderzające podobieństwo. Oto mamy nagle odwrócenie nastrojów o 180 stopni, nowy rekord WIG-u, który notabene znów zdaje się być liderem hossy, odrobienie mniej więcej połowy strat przez główne globalne indeksy.

To podążanie za wypracowanymi scenariuszami pokazuje, że ciągle skomplikowane otoczenie geopolityczno-gospodarcze nie musi być decydującą przeszkodą we wspinaczce indeksów (przed niespełna rokiem wyższe cła też nie przeszkodziły w odreagowaniu - wystarczyło to, że okazały się niższe w porównaniu z początkowymi groźbami).
Rzecz jasna w takiej rynkowej logice zakładającej prostą powtórkę z przeszłości mogą czyhać też pewne pułapki - na razie ceny ropy odreagowały przecież w stopniu znacznie mniejszym niż rynki akcji i są nadal kilkadziesiąt procent powyżej poziomu sprzed wybuchu wojny w Iranie.

Można śmiało powiedzieć, że rynki akcji wychodzą daleko do przodu w dyskontowaniu normalizacji sytuacji na rynku surowców energetycznych - oby te oczekiwania okazały się trafne.
Tomasz Hońdo, CFA, Quercus TFI S.A.
