Bądź na bieżąco! Zapisz się na NEWSLETTER
Jeszcze więcej przemyśleń: @TomaszHondo
Moje ubiegłotygodniowe utyskiwanie na dość ekstremalnie wąski (koncentrujący się na tematach "AI") charakter najnowszej fali hossy na Wall Street chyba nie było całkowicie pozbawione uzasadnienia, skoro w piątek indeks S&P 500 odnotował dzienny spadek największy od października ub.r. (-2,64%), zaś cały ubiegły tydzień okazał się najsłabszy od ponad roku (-2,59% - poprzednio indeks spadł o tyle w trakcie maja 2025). Rzecz jasna nie sposób pominąć szerszego kontekstu tej korekty - nadeszła ona przecież po 9 tygodniach nieprzerwanej wspinaczki amerykańskiego indeksu.

Postaram się zrobić szybki przegląd kilku aspektów obecnej sytuacji.
Po pierwsze, skoro u źródła korekty na Wall Street leżała nadmierna koncentracja, to czas odświeżyć ubiegłotygodniowy wykres dotyczący tego zagadnienia.

Na plus odnotowałbym to, że:
S&P 500 trochę "zszedł na ziemię" na powyższym wykresie (zmniejszyła się luka między jego tegorocznym zachowaniem, a całym giełdowym "światem" poza tematami "Tech" i "AI"),
szeroki rynek poza "Tech" trzyma się stabilnie w trendzie bocznym, cały czas z szansą na wybicie górą (ale trzeba będzie to obserwować).
Na plus odnotowałbym też to, że S&P 500 przeszedł ze stanu silnego technicznego wykupienia na poniższym wykresie do stanu neutralnego. To czasem wystarczało już do wznowienia wspinaczki. Oczywiście stan neutralny to jeszcze nie to samo, co techniczne wyprzedanie. Na razie dzienny RSI jest w połowie drogi do takiego poziomu (ale czy musi się tam szybko znaleźć?).

Na plus odnotowałbym wreszcie też to, że na pokazanym w końcówce maja poniższym wykresie indeks S&P 500 cofnął się w kierunku ścieżki uzasadnionej przez prognozowany wzrost zysków spółek.
Ta ścieżka już i tak jest dość ambitna (niedawno pisałem o rekordowej "euforii" podwyżek prognoz zysków), a przecież S&P 500 znalazł się jeszcze wyraźnie powyżej niej. W ostatnim tygodniu zszedł troszkę bliżej tak rozumianych fundamentów.

Podsumowując, na wszystkich powyższych wykresach przewija się ten sam motyw - dobrze, że S&P 500 zszedł trochę na przysłowiową ziemię. Oczywiście na tym etapie ciężko byłoby mówić o jakiejś wyjątkowej okazji zakupowej - to na razie raczej częściowa neutralizacja wcześniejszych ekscesów technicznych i wycenowych.
Tomasz Hońdo, CFA, Quercus TFI S.A.
