Bądź na bieżąco! Zapisz się na NEWSLETTER
Jeszcze więcej przemyśleń: @TomaszHondo
Pisząc wczoraj o 200-procentowej zwyżce WIG-u w ramach obecnej hossy, rozpoczętej na jesieni 2022, i o tym, że tempo owej hossy zaskakująco przypomina wielki rynek byka z lat 2002-2007, w podsumowaniu dorzuciłem, że trzeba będzie trzymać rękę na pulsie i obserwować poziom wskaźników wyceny.
Finałowym etapem owej wielkiej hossy zakończonej w połowie 2007 roku była euforia zakupów, którą śmiało można nazwać bańką spekulacyjną. W ramach wspomnianego monitoringu wycen przywołuję na poniższym wykresie dwa wskaźniki, których wyśrubowane wartości osiągnęły wtedy najbardziej astronomiczne poziomy: cena/wartość księgowa oraz cena/sprzedaż.
W szczycie hossy w 2007 roku WIG był przeszło 3 razy droższy od swej wartości księgowej (book value), wynikającej ze sprawozdań finansowych spółek, oraz ponad 70 proc. droższy od przychodów spółek ze sprzedaży.

Jeśli traktować te dwa wskaźniki jako wyznacznik ówczesnej bańki, to oczywiście od razu nasuwa się myśl, by sprawdzać, jak obecne ich wartości wyglądają na tle tamtych ekstremów.
Po 200-procentowej zwyżce WIG-u w trakcie obecnej hossy można stwierdzić, że:
oba wskaźniki są najwyżej od 2008 roku i zdecydowanie przekroczyły wszystkie lokalne szczyty z ostatnich kilkunastu lat,
obecne wartości są ciągle odległe od ekstremów z 2007 roku - aby do nich dotrzeć, P/BV musiałby urosnąć jeszcze o ponad 60 proc., a P/S o ok. połowę.
Czyli wg omawianych wskaźników polskie akcje są już dość drogie, ale nadal daleko im do ekstremalnych poziomów z 2007 (i chyba lepiej na dłuższą metę, żeby aż tak wysoko nie dotarły).
Tomasz Hońdo, CFA, Quercus TFI S.A.
