Bądź na bieżąco! Zapisz się na NEWSLETTER
Jeszcze więcej przemyśleń: @TomaszHondo
Nerwowe reakcje rynkowe na atak USA i Izraela na Iran nasuwają na myśl podobne wstrząsy wywołane niespełna roku temu przez drastyczne podwyżki ceł ogłoszone przez prezydenta Trumpa ("Liberation Day" na początku kwietnia).
Przypomnijmy, że wtedy po gwałtownej przecenie amerykańskich akcji i obligacji prezydent Trump dość szybko złagodził początkowe zapowiedzi, ogłaszając 90-dniowe odroczenie tzw. reciprocal tariffs. Rynki odetchnęły z ulgą, a wkrótce ukute zostało określenie TACO ("Trump always chickens out"), mając oznaczać, że republikański prezydent pod presją (np. rynków) z czasem przynajmniej stopniowo wycofuje się z kontrowersyjnych działań.
Porównanie z tamtym dynamicznym okresem pokazuje zarówno pewne podobieństwa, jak i różnice. Podobieństwo polega np. na nerwowym zachowaniu rynków akcji, ale tutaj od razu widać też zasadniczą różnicę - tym razem amerykańskie akcje są relatywnie odporne na zawirowania, natomiast przecena skoncentrowała się na innych rynkach.
Potencjalnym źródłem TACO w przypadku konfliktu w Iranie mogłyby być znów amerykańskie obligacje, których rentowność też urosła (choć nie tak mocno jak przed rokiem). Tym razem uwaga koncentruje się przede wszystkim na ropie naftowej, która po ogłoszeniu ceł Trumpa lekko potaniała (bo obawiano się globalnej recesji), teraz wręcz przeciwnie.

Ostatni skok cen ropy już zaczął przekładać się na drożejącą benzynę, której średnia cena detaliczna wystrzeliła wg najnowszych danych tygodniowych do poziomu najwyższego od połowy 2024 roku. Jednocześnie na rynku bukmacherskim zaczęto coraz śmielej obstawiać całkowitą wygraną opozycyjnych Demokratów w listopadowych wyborach do Kongresu.

Wydaje się, że kwestie te warto obserwować - będą one przemawiać za załagodzeniem konfliktu w Iranie.
Tomasz Hońdo, CFA, Quercus TFI S.A.
